Będzie najmłodszym królem strzelców w Polsce?
To pytanie wysunął dziennikarz katowickiego Sportu - Michał Trela. Poniżej artykuł, który ukazał się na łamach Sportu.
W III lidze strzela jak na zawołanie. - Korona króla strzelców jest moim celem - podkreśla Filip Wiśniewski.
W polskich warunkach, szczególnie w niższych ligach, królami strzelców zostają zwykle zawodnicy doświadczeni, którym nie brakuje nabytego wyrachowania. W poprzednich latach III liga w regionie śląsko-opolskim nie była pod tym względem wyjątkiem. Tomasz Matysek, Marcin Kocur, Sebastian Gielza, Tadeusz Tyc czy Piotr Prusko to zawodnicy od lat straszący bramkarzy.
O ile w całym kraju trend się utrzymuje, o czym świadczy fakt, iż w ekstraklasie liderem strzelców jest 31-letni Mateusz Piątkowski, o tyle w III lidze śląsko-opolskiej mamy do czynienia z rewolucją. Stare wygi oglądają plecy... 21-letniego Filipa Wiśniewskiego. Mający 15 goli w 24 występach zawodnik BKS-u Stali Bielsko-Biała w miniony weekend nie trafił do siatki po raz pierwszy od pięciu kolejek. Obrońcy Polonii Łaziska Górne wiedzieli, na kogo zwrócić najbaczniejszą uwagę, ale... - Od następnej kolejki (BKS gra w sobotę w Rudzie Śląskiej z Grunwaldem - przyp. red.) planuję wrócić do strzelania, bo moim celem jest korona króla strzelców. Liczę, że uda się to połączyć z dobrym wynikiem drużyny - podkreśla piłkarz.
Filip Wiśniewski w skali kraju jest ewenementem, bo w żadnej z czterech wyższych lig lepszego dorobku nie ma zawodnik w jego wieku, bądź młodszy. W krótkiej historii III ligi śląsko-opolskiej nie zdarzyło się, by taki młodzian okazał się najlepszym strzelcem sezonu. W dawnej IV lidze ostatnim rówieśnikiem Wiśniewskiego, który sięgnął po koronę, był Bartosz Polis, seryjnie zdobywający bramki dla Orła Babienica-Psary w sezonie 2007/08. Forma młodego piłkarza musi zwracać uwagę klubów z wyższych lig, bo w całym kraju jest deficyt bramkostrzelnych, młodych zawodników. - Celuję w ekstraklasę - deklaruje Wiśniewski. BKS może mieć więc problem z zatrzymaniem go u siebie. - Jestem wypożyczony z Gwarka Zabrze o końca sezonu. W nim kontrakt obowiązuje mnie jeszcze przez dwa lata - dodaje Wiśnia. - Na moją formę przekłada się też to, do jak wyjątkowego klubu trafiłem. Mamy świetny sztab trenerski, gramy na pięknym, ekstraklasowym stadionie, niczego nam nie brakuje. Dlatego mogę się skupić tylko na futbolu.
Niebagatelny wpływ na formę 21-latka ma trener Rafał Górak. Jeszcze rok temu Wiśniewski był niemal wyłącznie skrzydłowym. Dopiero od tego sezonu został przesunięty na środek ataku. - Ale nie gram jak typowy napastnik, bo trener oczekuje pełnej wymienności pozycji. Często schodzę więc na skrzydło, gdzie grywałem wcześniej, wycofuję się po piłkę do pomocy. Nie robi mi różnicy, gdzie gram, bo w juniorach też byłem napastnikiem - tłumaczy zawodnik. Jeśli do końca sezonu Wiśniewski utrzyma formę, może być o nim głośno, bo w Polsce jest naprawdę towarem deficytowym.
źródło: katowickisport.pl
foto: Dorota Dusik







